Codziennik Zadumanej #63
Spójrzcie na to zdjęcie. Śpi sobie aniołek. Rudy, puchaty, niewinny, z noskiem wtulonym w futerko. Aż chciałoby się go pogłaskać, ucałować i przykryć kocykiem, żeby przypadkiem nie zmarzł. Otóż informuję, że jest to klasyczny przykład oszustwa wizerunkowego. Ten słodki kłębuszek futra od dłuższego czasu prowadzi przeciwko mnie zorganizowaną działalność, której celem jest doprowadzenie mnie do całkowitego wyczerpania fizycznego, psychicznego i finansowego. I muszę przyznać, że odnosi spektakularne sukcesy.
Zacznijmy od wieczorów. Człowiek po całym dniu marzy o jednym – położyć się, zamknąć oczy i zasnąć. Ja również mam takie marzenia, ale Hektor najwyraźniej uważa je za przejaw nieuzasadnionego egoizmu. Ledwie ułożę się wygodnie, rozpoczyna się przedstawienie. Najpierw koncert wokalny, którego nie powstydziłby się tenor występujący w operze, później demonstracyjne zrzucanie przedmiotów. Metoda jest prosta: albo wstanę i podam kolację, albo mieszkanie zostanie pozbawione wszystkiego, co nie jest przykręcone do ściany. Wstaję więc. Raz, drugi, trzeci... Zanim uda mi się zasnąć na dobre, mam za sobą tyle kursów do kuchni, że spokojnie mogłabym zaliczyć wieczorny trening. Oczywiście w piżamie i z coraz mniej chrześcijańskim nastawieniem do bliźniego.
Kiedy wreszcie zapadam w upragniony sen, Hektor łaskawie pozwala mi odpocząć. Do trzeciej z minutami. Wtedy rozpoczyna się kolejna zmiana w jego prywatnej restauracji, a ja, jako jedyny pracownik tego przybytku, muszę stawić się na stanowisku. Nie obowiązuje mnie kodeks pracy, nie przysługują mi przerwy ani dodatek za pracę w godzinach nocnych. Za to skargi klienta rozpatrywane są natychmiast, pod groźbą kolejnego koncertu i strat w wyposażeniu mieszkania.
A teraz przejdźmy do finansów, bo tutaj sytuacja jest równie dramatyczna. Hektor nie jada bowiem zwyczajnie. Hektor degustuje. Otwieram saszetkę, wykładam pachnące kawałeczki mięsa w sosiku lub galaretce, a jaśnie pan przystępuje do konsumpcji. Starannie wylizuje cały sos, ewentualnie galaretkę, po czym odchodzi z miną konesera, który właśnie zakończył wykwintną kolację. Mięso zostaje. Nietknięte. Z czasem obsycha i wygląda coraz mniej apetycznie. Pozostałe zwierzęta nie są zainteresowane przejmowaniem resztek po arystokracie. Czasami Sisi okaże litość i coś zje, ale najczęściej zawartość miseczki ląduje w koszu. Tym sposobem kupuję kotu karmę, żeby mógł sobie wypić sos. Gdyby ktoś sprzedawał sam sosik w wiaderkach, prawdopodobnie byłabym pierwszą klientką.
Najbardziej fascynuje mnie jednak to, że sprawca całego zamieszania w ciągu dnia śpi sobie spokojnie, zwinięty w idealny rogalik, podczas gdy ja próbuję funkcjonować na resztkach energii. On jest wypoczęty, najedzony po swojemu i absolutnie zadowolony z życia. Ja natomiast piję kolejną kawę i zastanawiam się, czy człowiek może wystąpić o odszkodowanie za wieloletnie świadczenie usług gastronomicznych na rzecz kota.
A jednak wystarczy, że ten rudy łobuz przyjdzie, przytuli się, zamruczy i spojrzy na mnie tym swoim niewinnym pyszczkiem, a wszystkie moje pretensje gdzieś wyparowują. I właśnie w tym tkwi jego największy talent. Doskonale wie, jak doprowadzić mnie do granic wytrzymałości, a potem jednym mruczeniem uzyskać całkowite ułaskawienie.
Patrzę więc na niego i dochodzę do wniosku, że miłość rzeczywiście bywa ślepa. Czasami również niewyspana, lekko zirytowana i regularnie okradana z zawartości portfela. Ale jest w tym wszystkim coś pięknego. Kochamy przecież nie za idealne zachowanie, lecz pomimo wszystkich dziwactw, humorów i utrudnień, które fundują nam nasi najbliżsi. Choć przy okazji warto pamiętać, że troska o innych nie powinna oznaczać całkowitego zapominania o sobie.
A Hektor? Hektor nie ma takich dylematów. On doskonale dba o siebie. Właśnie śpi i regeneruje siły przed kolejną nocną zmianą. Ja natomiast rozważam zakup zatyczek do uszu, sejfu na przedmioty i abonamentu na sosik.
I pomyśleć, że kiedyś wydawało mi się, że to ja przygarnęłam kota. Dzisiaj już wiem, że zostałam zatrudniona. Bez rozmowy kwalifikacyjnej, bez wynagrodzenia i bez możliwości wypowiedzenia umowy.